[more]

Jak czytamy w notce na obwolucie tej niezwykle starannie wydanej książki: ,,Książka ta nie jest typową biografią, lecz stanowi żywy, barwny portret znanego kompozytora, pianisty jazzowego i prekursora modern jazzu w Polsce''. Tak jest w rzeczy samej; autorka w ciekawy i błyskotliwy sposób opisuje wiele epizodów z życia Komedy ukazując jednocześnie szczególnie obrazowo specyfikę lat 60. i ówczesną bohemę artystyczną polskich twórców zarówno w kraju jak i podczas ,,dobrowolnych wygnań'' na tzw. Zachodzie.
Poprzez wplatanie wielu ciekawych epizodów E.Batura przybliża czytelnikowi zwyczaje i nawyki polskiego środowiska artystycznego. Na stronicach książki pojawiają się nazwiska wielu Artystów, których wkład we wspólczesną kulturę jest nieoceniony, a którzy w wielu momentach życia KOMEDY odgrywali mniejszą lub większą rolę w jego życiu. Czytamy m.in. o Romanie Polańskim, Marku Hłasko, Tomaszu Stańko czy Agnieszce Osieckiej -a więc osobach z jego najbliższego artystycznego otoczenia, ale też o ludziach którzy incydentalnie pojawiali się na życiowej drodze Komedy jak Jan ,,Ptaszyn'' Wróblewski, Wojciech Karolak, Zbigniew Namysłowski czy Ewa Demarczyk. W opowieści o ,,Księżycowym chłopcu'' (tytuł książki zaczerpnięty z ,,Pierrot Lunaire'' Schonberga), autorka poświęciła dużo miejsca prywatnemu życiu KOMEDY Trzcińskiego, opisując jego ,,przyziemne'' kłopoty jak choroba Heinego-Medina na którą cierpiał w dzieciństwie, zdobycie mieszkania czy problemy finansowe, z którymi borykał się (mimo niemalże arystokratycznego pochodzenia) przez większość swego dorosłego życia.
,,Księżycowego chłopca'', mimo iż gatunkowo zaliczyłbym do biografii -czytałem w sposób w jaki czyta się dobrze napisaną, wciągającą powieść pełną wielowątkowości i mieniącą się mnóstwem barwnych opisów. Emila Batura opisała w niezwykle fascynujący sposób wiele na pozór nie wciągających wydarzeń, tworząc z nich poprzez literacki przekaz opowieści, od których po prostu trudno się oderwać i ,,odłożyć'' dalszy ciąg ,,na jutro''.
Książkę ilustruje kilkadziesiąt fotografii z różnych okresów życia KOMEDY, pochodzących częściowo z prywatnych archiwów spadkobierców Muzyka, a częściowo z materiałów prasowych. Autorem znacznej części zdjęć jest wielki Marek A.Karewicz (nazwany żartobliwie -,,złym człowiekiem, który odebrał saksofon'' przez Wojciecha Manna w niedawno wydanej autobiografii: ,,Rock Mann -czyli jak nie zostałem saksofonistą'' RECENZJA). Zarówno fotografie (z oczywistych względów) jak i cała szata edytorska książki utrzymane są w stylowej czarno-białej konwencji, dzięki której obcowanie z nią przypomina obcowanie z estetycznie wydaną płytą. Książka oprócz niezwykle wartościowej zawartości jest też atrakcyjna jako rzecz, którą po prostu przyjemnie trzyma się w rękach i przegląda.
Nie jest to bynajmniej pierwsza publikacja książkowa dotycząca życia i twórczości Krzysztofa KOMEDY. Na rynku wydawniczym pojawiły się już m.in. ,,Czas Komedy'' Dionizego Piątkowskiego czy ,,Komeda'' Marka Hendrykowskiego. Tą jednak pozycję polecić można zarówno ,,zaangażowanym'' miłośnikom twórczości kompozytora, jak i ,,jazzowym laikom''. Pierwsi nie powinni doszukać się chyba żadnych nieścisłości biograficznych, bądź nieprofesjonalnej terminologii czy nazewnictwa, drudzy z kolei nie powinni natrafić na niezrozumiałą bądź zbyt zaangażowaną terminologię. Dla jednych i drugich natomiast książka może okazać się fascynującą lekturą o życiu Wielkiego Artysty tak niepotrzebnie przerwanym w momencie, gdy właściwa o nim opowieść powinna się dopiero rozpocząć.

Kiedy KOMEDA stał się postacią w Stanach Zjednoczonych powszechnie znaną dzięki kołysance ,,Rosemary's Baby'' okupującej listy radiowych przebojów jeszcze zanim film Polańskiego, do którego została napisana, wszedł na ekrany; w poczytnym ,,Bilboardzie'' napisano iż pewien stary hinduski jasnowidz i guru, wywróżył Muzykowi bardzo długie życie. Po wielu latach dopiero okazało się co stary mędrzec miał na myśli. Dzięki swej muzyce Krzysztof KOMEDA żyje nadal. Niech świadczą o tym rozliczne wznowienia jego nagrań, odkrywanie jego Muzyki przez kolejne pokolenia, ciągła popularność filmów do których napisał muzykę i choćby ta, wydana przed kilkoma miesiącami książka.
Przypomnę, iż również klika miesięcy temu miało miejsce odsłonięcie pomnika Krzysztofa KOMEDY Trzcińskiego w Poznaniu o czym pisałem już wcześniej TUTAJ.
Ciekawostką jest fakt, iż dzięki temu czego wystrzegał się KOMEDA przez całe życie, czyli łatwo wpadającym w ucho melodiom właśnie, zdobył tak wielką popularność w Stanach. Pisanie melodii w rodzaju ,,Rosemary's Baby'' przychodziło Kompozytorowi podobno tak łatwo, iż nie miał po prostu później najmniejszego szacunku dla urokliwych miniaturek kompozytorskich jakie zdarzało mu się kilka razy popełnić. Ta łatwość w komponowaniu prostych melodii była też (jak dowiadujemy się z kartek książki) przyczyną jego chorobliwego wręcz strachu przed popełnieniem plagiatu. Często bowiem zapisując ,,z głowy'' kolejną melodię podejrzewał, iż gdzieś już po prostu ją usłyszał a nie powstała ona w jego wyobraźni. Tak było właśnie z tą najsłynniejszą -,,Kołysanką'' napisaną do filmu ,,Dziecko Rosemary''. Piosenką, na której zanucenie przed mikrofonem udało się nakłonić ten jeden jedyny raz Mia Farrow właśnie Krzysztofowi KOMEDZIE. Jest to tym samym jedyna piosenka zaśpiewana i nagrana przez słynną aktorkę -późniejszą Muzę wielkiego WOODY ALLENA.
Opisy tych i wielu innych ciekawostek dotyczących KOMEDY znajdziemy niemal w każdym rozdziale.
Jedyny niedosyt możemy poczuć na ostatnich stronicach książki, kiedy ta właściwa opowieść o życiu i pełnej sukcesów wieloletniej karierze wybitnego kompozytora i muzyka właściwie dopiero powinna się rozpoczynać, tymczasem kończy się a raczej zostaje przerwana śmiercią naszego bohatera.
Gorąco polecam!
Emilia Batura: ,,Komeda -Księżycowy chłopiec''
wyd. Rebis 2010
http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6VafegspMCN&login=w744&width=450&bg=ffffff