│  B  │ C │ D │ E │ F │ G │ H │  J  K │ L│ M│ N │ O P │ Q │ R │  T  │  U  │   │ W  Y Z

06 czerwca 2011

Szczypta klasyki

Można słuchać jazzu, rocka czy muzyki pop. Nie można jednak ,,uciec'' przed potęgą muzyki klasycznej (bezsensownie określaną mianem: ,,muzyki poważnej''). Nawet celowo odkładając kompakty i winyle zawierające ,,poważną klasykę'' na najmniej dostępną półkę naszej kolekcji, nie jesteśmy w stanie uniknąć z nią kontaktu w najróżniejszych formach.

[more]

 Pomijając najróżniejsze rozwiązania konstrukcyjne wielu utworów ambitniejszej odmiany muzyki rockowej czy jazzowej, czerpiące z tego co stworzyli kiedyś: Mozart, Beethoven czy Bach, trafiamy często na najróżniejsze transkrypcje i przeróbki utworów klasycznych. Najsłynniejsze z nich to chyba ,,Obrazki z wystawy'' Modesta Musogrskiego, z którymi zmierzyła się zarówno grupa EMERSON LAKE & PALMER (,,Pictures At An Exhibition'' 1972), jak i mistrz muzyki elektronicznej Isao TOMITA (,,Pictures At An Exhibition'', 1975). Z utworami klasycznymi zmierzyli się również The NICE (,,Intermezzo From Karellia'' Sibeliusa czy ,,3rd Movement'' Czajkowskiego) , KURT RIEMANN (płyta ,,Electronic Nightworks'' z utworami Ravela, Haendla, Satiego i Bacha) i wielu innych wykonawców rockowych. Jeden z najsłynniejszych utworów rockowych lat 70-tych: ,,Roll Over Beethoven'' (1972) -ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA rozpoczyna się cytatem z V Symfonii Beethovena. Warto zauważyć też, iż proceder ten działa również w odwrotnym kierunku: niejednokrotnie bowiem wirtuozi muzyki klasycznej zmierzyli się z rockiem (np. Wadim Brodski: ,,Beatles Symphony'', 1988).
Istnieją też inne powiązania, które dodatkowo popierają twierdzenie iż jest tylko jeden Świat Muzyki. Zdarza się bowiem, iż cenieni muzycy klasyczni biorą udział w nagraniach płyt z muzyką rockową, bądź nawet sami obok muzyki klasycznej tworzą rocka czy jazz.
Takim przykładem jest choćby skrzypek NIGEL KENNEDY, który odnosząc niebywałe sukcesy na polu klasyki, koncertuje i nagrywa również z muzykami rockowymi z ,,najwyższej półki''.
Za kolejny przykład niech posłuży postać LOUISA CLARKA, który prowadząc własną ,,klasyczną'' orkiestrę, nagrywał też i koncertował z grupą ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA, oraz od czasu do czasu nagrywa płyty z muzyką rozrywkową.
Niezwykłym wirtuozem fortepianu,  zacierającym granice między muzyką klasyczną, jazzem i rockiem jest Leszek Możdżer, który z wielkim powodzeniem gra zarówno Chopina jak i jazz, a nawet  bierze udział w projektach i płytach wybitnie rockowych jak choćby wspaniały album DAVIDA GILMOURA: ,,On An Island'' (2006). W tym momencie trudno nie wspomnieć o projekcie innego muzyka PINK FLOYD -ROGERA WATERSA: napisanej przez niego operze:,,Ca Ira'' (2006). Słynny ELVIS COSTELLO natomiast poza graniem rocka, pisuje również muzykę klasyczną rozpisaną na dużą orkiestrę, jak choćby płyta ,,Il Sogno'' (2004) zawierająca etiudę baletową do ,,Mindsummer Dream'' W.Shakespeare'a wydana przez Deutsche Grammophon.
Podobnych przykładów będących dowodem na zacieranie się granic gatunkowych Muzyki, można by mnóstwo jeszcze wymienić i zapewne nie raz jeszcze wrócę do rozważań na ten temat. Tymczasem przejdźmy do płyt, których wysłuchanie w ostatnich dniach sprowokowało mnie dziś do przywołania kilku powyższych przykładów..

PRIVATE COLLECTION

 LOUIS CLARK conducting The Royal Philharmonic Orchestra: Hooked On Classics /CD 2009 (1981)/


Louisa Clarka miałem przyjemność spotkać w 2009 roku w Poznaniu po koncercie ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Former Members. Wówczas to dyrygował orkiestrą towarzyszącą zespołowi, warto bowiem wiedzieć, iż Pan ten współpracował z ELO (m.in. płyta ,,Secret Messages'', 1983) dyrygując towarzyszącą orkiestrą, która jak wiadomo w bardzo dużym stopniu przyczyniła się do charakterystyki nagrań zespołu.
Płyta ,,Hooked On Classic'' sprzedała się w rekordowym nakładzie 10 milionów egz. stając się najpopularniejszą płytą z transkrypcjami muzyki klasycznej. Nagrania wypełniające krążek to 9 kilkuminutowych bloków tematycznych (np. ,,Hooked On Mozart'' czy ,,Hooked On Romance''), w których pojawiają się fragmenty najsłynniejszych motywów muzyki klasycznej jak: V Symfonia Beethovena czy Koncert fortepianowy Czajkowskiego. Wszystkie tematy wykonane są z zachowaniem wszelkich zasad właściwych muzyce klasycznej, podane zostały jednak w konwencji muzyki pop czy nawet disco. Krążek był jedną z pierwszych w historii płyt, które poprzez nowatorską aranżację i transkrypcje klasycznych tematów w ramy konwencji muzyki popularnej dotarły do słuchaczy nie słuchających na codzień Beethovena, Mozarta czy Bacha. W późniejszym okresie powstało mnóstwo nagrań utrzymanych w podobnym duchu, jednak płytę The Royal Philharmonic Orchestra pod batutą LOUISA CLARKA uznać należy za prekursorską i wyróżniającą się spośród innych później zrealizowanych w podobnej konwencji projektów, najwyższą z możliwych jakością będącą wypadkową maestrii Clarka i potraktowania tego przedsięwzięcia w sposób nie różniący się niczym od tego jaki towarzyszy tradycyjnym nagraniom muzyki klasycznej.
Przystępność poszczególnych kilkuminutowych ,,składanek'' wypełniających płytę, oraz wykorzystanie elektronicznego podkładu rytmicznego podczas realizacji nagrań, sprawiły iż w latach 80-tych Bacha czy Mozarta można było usłyszeć w niejednej dyskotece.
Niniejsza edycja CD jest ostatnim jak dotąd wydaniem tej płyty, która pierwotnie ukazała się w 1981 roku w formie płyty gramofonowej. Podczas słuchania doliczyłem się 115.(!) różnych tematów muzyki klasycznej, których fragmenty pojawiają się podczas słuchania płyty trwającej niecałe 50 minut.

 NIGEL KENNEDY: Mendelssohn & Bruch: Violin Concertos /CD 1988 (1987)/

Płyta ukazała ,,na chwilę'' przed oszałamiającym sukcesem NIGELA KENNEDY, pomiędzy dwiema sesjami nagraniowymi ,,Czterech pór roku''. Nagranie dwóch koncertów skrzypcowych (Mendelssohna i Brucha) pomysłowo przedzielono podczas recitalu zarejestrowanego na płycie Rondem Schuberta, dzięki czemu płyta jako całość zyskuje na dramaturgii.
W momencie ukazania się płyty krytycy zarzucali skrzypkowi przesadny tradycjonalizm interpretacji i akademickość (jakże odmienne oblicze ukazał Kennedy na kolejnej płycie!), oraz pewną niezdarność wykonania Ronda. Pisano, iż poszczególnych części płyty pojedyńczo słucha się doskonale, lecz cała płyta utrzymana w sztywnej uczniowskiej konwencji interpretacyjnej może dla bardziej osłuchanych melomanów wydać się nużąca, gdyż skrzypek nie wniósł do klimatu znanych im doskonale kompozycji nic nowego. Tym większym zaskoczeniem in plus musiała więc dla piszących w ten sposób okazać się interpretacja Vivaldiego na kolejnej płycie Kennedyego. Być może te opinie, jakie dotarły do Skrzypka po ukazaniu się płyty były przyczyną uwolnienia się w Kennedym ,,krzykliwej wirtuozerii'' podczas kolejnych sesji nagraniowych.
Niemniej jednak nie można zarzucić tym wykonaniom braku mistrzowskiego frazowania i intonacji właściwych największym wirtuozom skrzypiec.
Koncert Brucha brzmi lirycznie, ciepło i serdecznie, a ogromne wrażenie robi jego część trzecia: ,,Finale'', gdzie Kennedy swą szybkością i precyzją robi wrażenie skrzypka, którego możliwości są nieograniczone. Rondo Schuberta -piękne i melodyjne, stonowane i relaksujące. Koncert Mendelssohna natomiast jest rześki i zostawia bardzo dobre wrażenie po wysłuchaniu płyty.
Artyście towarzyszy Angielska Orkiestra Kameralna pod mistrzowską dyrekcją legendarnego Jeffreya Tate.

 NIGEL KENNEDY: Vivaldi - The Four Seasons /CD 1997 (1986, 1989)/


To najlepiej sprzedająca się płyta z muzyką klasyczną w historii EMI.
,,Cztery pory roku'' w interpretacji NIGELA KENNEDY osiągnęły na świecie nakład dwóch milionów egzemplarzy wpisując się do Księgi Guinessa jako najlepiej sprzedające się nagranie muzyki klasycznej w historii fonografii. Płyta była w czołówce list przebojów muzyki klasycznej przez ponad rok, a na liście albumów pop (sic!) w Wielkiej Brytanii znalazła się na miejscu 3.
Trudno nie zastanowić się nad fenomenem tej płyty, która znalazła dotychczas ponad dwa miliony nabywców a liczba ich rośnie z każdym rokiem. Mało tego: z okazji 10-lecia premiery ukazała się jej specjalna edycja, która również okazała się płytowym bestsellerem.
Niewątpliwą rolę odegrała niezwykła popularność N.Kennedy, który został wylansowany w podobny sposób jak ma to miejsce w przypadku gwiazd muzyki pop. Artysta podczas koncertów nawiązywał kontakt z publicznością w zgoła odmienny sposób niż obowiązujące dotychczas sztywne konwenanse filharmonii: zagadywał, żartował na scenie, przytupywał podczas gry... Wielu melomanów starszego pokolenia nie mogło zaakceptować ,,gorszącego'' zachowania skrzypka podczas koncertu, a nawet jego fryzury kojarzącej się raczej z punkowcem niż muzykiem klasycznym. Jednak nawet i oni nie mogli odmówić skrzypkowi wielkiego talentu. Dla młodego pokolenia N.Kennedy stał się kimś kto potrafi poprzez swą charyzmę i nietuzinkową osobowość zainteresować słuchaczy nie mających do czynienia z utworami muzyki klasycznej: Mendelssohnem, Bruchem czy Schubertem.
,,Cztery pory roku'' Antonio Vivaldiego to jeden z niewielu utworów muzyki klasycznej, którego fragment jest w stanie zanucić prawie każdy. Ten XVIII-wieczny utwór jest zbudowany w formie 12 krótkich miniatur, dzięki czemu każda z miniaturek, będąca na płycie osobno indeksowanym nagraniem może funkcjonować jako samoistny utwór włączany indywidualnie w odtwarzaczu na zasadzie ulubionego nagrania -podobnie jak w przypadku płyt z muzyką pop. Możliwość słuchania płyty w sposób właściwy muzyce rozrywkowej, oraz emisje radiowe poszczególnych, trwających ok 3 minuty utworów z płyty potęgowały populaność albumu, a zdziwieni pracownicy działów muzyki klasycznej dużych sklepów płytowych coraz częściej obsługiwali klientów, z którymi dotychczas nie mieli do czynienia. Również w salach filharmonii zrobiło się wśród publiczności bardziej kolorowo, gdyż oprócz dystyngowanych garniturów, fraków i wieczorowych sukien, pojawiła się zupełnie inaczej ubrana publiczność, a jej entuzjastyczne przyjmowanie Kennedyego na scenie i histeryczne wręcz reakcje wielbicielek poczęły funkcjonować jako zupełnie nowe tam zjawisko.
Jak słucha się tej płyty?
Wśród płyt mam już wiele wykonań najsłynniejszego utworu Vivaldiego (łącznie z najwybitniejszym chyba polskim wykonaniem: K.A.Kulki). Kennedyemu nie można zarzucić żadnych innowacji mogących ingerować w tradycyjną interpretację ,,Czterech pór roku'', a jednocześnie już od pierwszych dźwięków słychać w tym wykonaniu coś czego trudno doszukać się w innych interpretacjach. Ten niezwykły feeling i swoboda z jaką dobywa dźwięki ze swych skrzypiec, oraz wspaniale brzmiący zespół smyczkowy English Chamber Orchestra, który (co warto zaznaczyć) poprowadził sam pierwszy skrzypek, sprawiają wrażenie niezwykłej świeżości jaką wnosi do tak ogranego dzieła jakim jest ,,The Four Seasons''. Niezwykłą brawurę wyraźnie słychać w 3 części 3 koncertu (,,Jesień''), gdzie uderzeniami smyczka o struny Kennedy zastosował synkopowanie spotykane w muzyce klasycznej niezwykle rzadko. Co znamienne: pomimo ciekawej 12-częściowej budowy całości, jeszcze nigdy nie udało mi się osiągnąć aż takiego wrażenia odrębności poszczególnych części. Nie jest to jednak moim zdaniem efektem braku spójności płyty, lecz chyba właśnie wypadkową tego -chciałoby się napisać: swingu, podczas wykonania.
Doprawdy, słuchając tej płyty trudno uwierzyć iż nagrał ją ten sam skrzypek, którego solówka w ,,Fire'' JIMIEGO HENDRIXA brzmi niczym rasowy rocker, a grając z JEFFEM BECKIEM potrafił sprawić by jego elektryczne skrzypce były równoprawnym z gitarą instrumentem rockowym. Po prostu: Wielki Muzyk.
NIGEL KENNEDY jest od lat muzycznym przyjacielem JARKA ŚMIETANY, z którym często koncertuje, brał też udział w nagraniu wspaniałej płyty: ,,Psychedelic. Music Of Jimi Hendrix'' (2009), oraz niezwykłego albumu J.Ś.: ,,Autumn Suite'' (LP 2009) Często koncertuje też z córką Najlepszego Polskiego Gitarzysty -wyśmienitą skrzypaczką: ALICJĄ ŚMIETANA.

Ciekawostki
*
Popularność albumu była tak wielka, że w okresie największej sprzedaży, kupowano tygodniowo więcej ,,Vivaldiego -Kennedyego'' niż wszystkich pozostałych znajdujących się w dystrybucji na świecie płyt z muzyką klasyczną.
* Pod koniec roku 1989 odnotowano, iż od dnia premiery płyty, na całym świecie co 30 sekund każdego dnia sprzedawano 1 egzemplarz albumu.
* Podczas jednego z wywiadów NIGEL KENNEDY przyznał, iż to właśnie dzięki majątkowi jaki zarobił na tej płycie, mógł w późniejszych latach pozwolić sobie na realizowanie projektów rockowych. To jedyny znany przypadek, kiedy muzyka klasyczna ,,zarobiła'' na muzykę pop -a nie odwrotnie.

zdjęcia i skany okładek: R.R.