│  B  │ C │ D │ E │ F │ G │ H │  J  K │ L│ M│ N │ O P │ Q │ R │  T  │  U  │   │ W  Y Z

02 maja 2011

Desperado

W ub.roku ukazała się książka; ,,Desperado. Tomasz Stańko -Autobiografia'' będąca wywiadem -rzeką przeprowadzonym z muzykiem i spisanym przez dziennikarza i krytyka muzycznego: Rafała Księżyka.

[more]


Początki muzycznej kariery TOMASZA STAŃKO sięgają wczesnych lat sześćdziesiątych;  w roku 1962 obok Adama Makowicza tworzył trzon zespołu Jazz Darings, następnie wszedł w skład zespołu Krzysztofa KOMEDY (m.in. słynny album ,,Astigmatic'', 1966) by w 1968 roku stworzyć legendarny już dziś kwintet z ZBIGNIEWEM SEIFERTEM i Januszem Muniakiem w składzie. W 1972 wraz z MICHAŁEM URBANIAKIEM nagrał płytę z kompozycjami Krzysztofa KOMEDY: ,,We'll Remember Komeda''
Grał z tak znakomitymi jazzmanami jak: Cecil Taylor, Dave Holland, Jan Garbarek, Gary Peacock, Edward Vesala, Don Cherry, Tomasz Szukalski, Janusz Skowron czy Michał Miśkiewicz. Nagrał mnóstwo wspaniałych płyt, z których duża część ukazała się za granicą. Najpopularniejsze wydane w Polsce płyty z lat 80. ubiegłego stulecia to: ,,Music 81'' (1984, z m.in. SŁAWOMIREM KULPOWICZEM) i ,,Stańko w Pałacu Prymasowskim'' (1983, z udziałem m.in. Z.Seiferta i J.Muniaka). W roku 1997 nagrał płytę ,,Litania'', którą wypełniły ponownie kompozycje Krzysztofa KOMEDY.

Współpracował z APOSTOLISEM ANTHIMOSEM, z którym nagrał pięć płyt: ,,C.O.C.X.'' (1985), ,,Lady Go'' (1986), ,,Witkacy Peyotl'' (1988), ,,Chameleon'' (1989) i ,,Wolność w sierpniu'' (2005, aranżacje: WOJCIECH KAROLAK), a w 2006 roku ukazała się płyta zespołu SBB: ,,Sikorki'' (wchodząca w skład boxu: ,,Anthology 1974-2004'') z udziałem T.Stańki, który koncertował z zespołem w 1974 r. Jego trąbkę słychać również na innych płytach rockowych jak: ,,O!'' (1982) grupy MAANAM, ,,Tak! Tak!'' (1988) GRZEGORZA CIECHOWSKIEGO oraz na płycie grupy Voo Voo z 2006 roku (wówczas wystąpił też na wspólnym koncercie z W.Waglewskim)
Od kilkunastu lat nagrywa dla kultowej wytwórni ECM i dziś uważany jest za jednego z najlepszych trębaczy jazzowych na świecie.

Pięknie wydana i bogato ilustrowana, gruba (ponad 500 stron) książka przenosi nas w świat artysty balansującego na granicy życia i śmierci, który oprócz opowieści o początkach jazzu w Polsce, słynnych sesjach i koncertach oraz wielu muzykach jakich spotykał nas swej drodze, opowiada nam też o swoich uzależnieniach, słabościach i obsesjach.
Przyznam szczerze, iż podczas czytania książki czasami wręcz irytowały mnie dokładne opisy specyfików oraz skrupulatne dane dotyczące ich ilości, jakie muzyk wprowadzał do swego organizmu przez całe lata -jako miłośnika twórczości muzycznej T.Stańki bardziej interesują mnie bowiem opowieści stricte muzyczne. Tych na szczęście również nie brakuje na stronicach książki a czasami wręcz łączą się tworząc muzyczno -narkotyczną opowieść.

„Raz nawet grałem po LSD, w „Remoncie”. Ciężko było, bo trąba mi się wydłużała, nie miałem kontroli, dlatego niespecjalnie to lubiłem.''

Osobny temat bardzo często poruszany przez bohatera na stronach autobiografii to kobiety... mnóstwo kobiet -zarówno tych ważnych jak i ,,przelotnych'', które całymi hordami towarzyszyły Stańce podczas jego dotychczasowego życia.
Rozmawiając ostatnio z Dionizym Piątkowskim (,,Era Jazzu''), który wspomniał o różnicach stylu życia muzyków rockowych i jazzowych stwierdziłem, iż: ,, ..owszem jazzmani nie żyją w stylu: ,,sex, drugs and rock'n'roll'', ale nie dotyczy to TOMASZA STAŃKO'' -mój rozmówca nie mógł zaprzeczyć. Nasz bohater bowiem opisując swe dotychczasowe życie jawi się nam jako najbardziej ,,rockandrollowo'' żyjący muzyk jazzowy o jakim słyszałem; ćpał kupując ,,towar'' u najpodlejszych ulicznych dealerów, mieszał specyfiki chemiczne w swym organiźmie w najróżniejszy sposób zapijając je alkoholem w potężnych ilościach, naćpany uprawiał seks z przygodnymi panienkami, zdarzało mu się mieszkać na ulicy i popijać denaturat z przypadkowymi towarzyszami... W pewnym momencie opisując kolejną swą ,,przygodę'' muzyk stwierdza, iż doprawdy dziwi się że nadal żyje. Czytając książkę można chwilami zapomnieć, iż jej głównym bohaterem jest ceniony od lat muzyk jazzowy, obecnie niezwykle bogaty, mieszkający na Manhattanie vis a vis Central Parku. Poznając mroczne szczegóły życia artysty, czytelnik sam dochodzi do wniosku iż opowieść w pewnym momencie powinna zakończyć się tragicznie, co byłoby logicznym finałem tej opowieści. Podobne wrażenie miałem czytając biografię MARIANNE FAITHFULL: ,,Faithfull. Autobiografia'' (2005, wyd. Twój Styl) - a jednak są muzycy, którym mimo stylu prowadzonego życia udaje się je przez wiele lat z powodzeniem kontynuować. Oprócz wspomnianej M.Faithfull, Stańko może z powodzeniem ,,konkurować'' jako ,,still live'' z takimi ludźmi jak choćby OZZY OSBOURNE czy KEITH RICHARDS, których współczesna medycyna uważa za fenomen.
,,Mroczny książę polskiego jazzu'' wypowiada się w specyficzny sposób wplatając w swe opowieści angielskie słowa, oraz nie szczędząc wulgaryzmów. Jednak po kilkunastu stronach przeczytanego tekstu, gdy już udało mi się wejść w klimat tej książki, wymienione cechy przestały mnie drażnić, a począłem niektóre z nich postrzegać wręcz jako atrybuty tworzące odpowiedni klimat snutych opowieści.

 

,,Jak przychodzi chwila słabości, to się mówi: ,,A ch..! Nie dam rady tego ciągnąć'', A tu nieee! Zacisnąć zęby, urżnąć ucho jak van Gogh, a nie zrezygnować. Ciągnąć kur..! Bo to jest najtrudniejsze.''

Autobiografia Stańki jest szczera do bólu; Muzyk wyzwala się podczas opowieści z jakichkolwiek zahamowań, czyniąc książkę czymś w rodzaju osobistego pamiętnika pełnego zwierzeń, obnażającego Trębacza jako nie tylko muzyka, lecz ,,człowieka z krwi i kości'' parającego się z problemami własnej osobowości i nałogami. Nie jest to książka dla przeciętnego czytelnika łatwa w odbiorze (podobnie jak muzyka TOMASZA STAŃKO) -pełna jest bowiem fachowej terminologii i odniesień muzycznych. Fakt ten jednak zdecydowanie uznaję jako jej zaletę; z każdej bowiem przeczytanej książki oprócz frajdy czytania, powinniśmy też zyskać nowe wiadomości poszerzające nasze horyzonty -a czy jest coś wspanialszego dla miłośnika Muzyki niż odkrycie nowych artystów, dotarcie do nieznanych dotąd utworów muzycznych, nagrań? Ja dzięki tej książce bliżej zainteresowałem się takimi muzykami jak Edward Vesala, Bobo Stenson czy Manfred Eicher. Inaczej też postrzegał będę od teraz postać TOMASZA STAŃKO słuchając jego płyt po poznaniu wielu nieznanych dotąd szczegółów związanych z ich nagrywaniem.
Książkę uzupełnia niezwykle skrupulatna dyskografia oraz kalendarium Muzyka, za co należą się ogromne brawa R.Księżykowi.
,,Desperado. Tomasz Stańko -Autobiografia'' to zdecydowanie najlepsza autobiograficzna książka ostatnich lat, którą postrzegać można zarówno jako pozycję literatury muzycznej jak i psychologiczno -socjologicznej.

,,Cały czas mam to poczucie tajemnicy, że w muzyce spotka mnie jeszcze coś dziwnego, że wkroczę w rejony, których nie zaznałem. I tam się będę kręcił.''

Tomasz Stańko i Rafał Księżyk: ,,Desperado. Tomasz Stańko -Autobiografia'' (Wydawnictwo Literackie, 2010)

cytaty pochodzą z omawianej książki
zdjęcia: skany okładek i fotografii: R.R.

FRAGMENTY KSIĄŻKI

 

http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=aRBnQbqXfZJ&login=w821&width=450&bg=ffffff