│  B  │ C │ D │ E │ F │ G │ H │  J  K │ L│ M│ N │ O P │ Q │ R │  T  │  U  │   │ W  Y Z

16 czerwca 2011

Zakręceni na 33 i 1/3

Winyle, analogi, longplaye, czarne krążki, naleśniki...
Od pojawienia się na rynku pierwszej płyty długogrającej minęły 63 lata. To jak dotąd najdłużej produkowany nośnik dźwięku powszechnego użytku, bowiem płyty gramofonowe ukazują się do dnia dzisiejszego. Przetrwały boom taśm szpulowych i kaset magnetofonowych, które ustąpiły miejsca płycie CD i dziś funkcjonują wśród prawdziwych miłośników muzyki równolegle z kompaktami i plikami mp3.

[more]

Pierwsze znormalizowanie prędkości odtwarzanych płyt gramofonowych związane było z produkcją pierwszych gramofonów, w których użyto wycofanych z produkcji mechanizmów zegarowych z przełożeniem 78 obrotów na minutę. W celu zwiększenia długości zapisu na płycie, prędkość tą zredukowano z czasem do 45 obr/min, zmniejszając też średnicę płyty, czyniąc ją bardziej poręczną i wygodniejszą. Dopiero jednak w roku 1948 firma Columbia, jako pierwsza wprowadziła na rynek płytę, w której prędkość zredukowano do 33 i 1/3 obr./min. a średnicę jej zwiększono do 30 cm. Zastosowanie nowych standardów oraz wprowadzenie zapisu drobnorowkowego pozwoliło na uzyskanie satysfakcjonującej jakości dźwięku przy długości trwania zapisu ok. 20 minut na jednej stronie. Rok 1948 można umownie traktować jako datę narodzin longplaya. Na stereofoniczne płyty długogrające czekano jednak jeszcze 10 lat, bowiem dopiero w 1958 roku rozpoczęto obok dotychczas dostępnych płyt monofonicznych, produkcję płyt stereo.
Tak to wszystko się zaczęło, a płyty winylowe wciąż kręcą się z prędkością 33 i 1/3 i wciąż ,,kręcą'' swych miłośników, ceniących ponad wygodę i mobilność swojej ukochanej Muzyki -jej soczyste, ciepłe, intymne... analogowe brzmienie.


,,longplay [wym. longplej] <analogowa płyta dźwiękowa w formie drobnorowkowanego, czarnego krążka o średnicy 30 centymetrów, zawierająca po obu stronach mechaniczny zapis muzyki (maksymalnie 40 minut), do odczytania za pomocą gramofonu z prędkością 33 i 1/3 obrotu na minutę SYN. płyta długogrająca, płyta analogowa, płyta winylowa, duża płyta, czarna płyta, album. SKR. LP. ang. long-playing (phonograph) record''

Adam Wolański: ,,Słownik terminów muzyki rozrywkowej'' (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2000)


PRIVATE COLLECTION

 GINO VANNELLI: Crazy Life (LP 1973)

Moją ulubioną płytą GINO VANNELIEGO jest ,,Nightwalker'' z 1981 roku, która notabene przyniosła Artyście duży rozgłos i przyczyniła się do Jego niezwykłej popularności w pierwszej połowie lat 80. Tym razem sięgnąłem po płytę wydaną dużo wcześniej -debiutancki album ,,Crazy Life'', nagrany przez młodziutkiego, dopiero co odkrytego przez HERBA ALPERTA, 21-letniego Gino tuż po podpisaniu kontraktu z A&M Records. Słynny trębacz jest też producentem albumu, na który składa się dziewięć piosenek utrzymanych w ciepłym smooth-jazzowym nastroju.
Otwierająca płytę, tytułowa piosenka utrzymana w klimacie samby, ozdobiona pięknymi gitarowymi akordami brzmi chwilami tak jak gdyby nagrano ją wczoraj, a dziś mogłaby stać się przebojem. Myślę, iż na tym polega fenomen niektórych płyt -na ponadczasowości, która jak okazuje się nie jest wyłącznie domeną muzyki klasycznej.
Płyta podobnie jak inne, poźniejsze dokonania Kanadyjczyka, utrzymana jest w ciepłym klimacie, kojarzącym się z wieczorną lampką wina po ciężkim dniu, przynoszącą ulgę i wytchnienie (,,There's No Time'') i choć znajdziemy na niej także nastroje zbliżone do bluesa (,,Fling Of Mine''), czy gorąco brzmiącą sambę: ,,Great Lake Canoe'' to na krążku królują utwory wspaniale ,,leniwe'' -określane przeze mnie jako ,,sweet, soft and lazy''.
Niezwykle krótka, zaledwie 24-minutowa płyta wydana przed 38-laty (!), była niezwykle udanym debiutem Artysty, który później zachwycił świat takimi wspaniałymi rzeczami jak: ,,I Just Wanna Stop'', czy późniejsza: ,,Santa Rosa'' z wspomnianej płyty ,,Nightwalker'' (1981).
GINO VANNELLIEGO w mojej prywatnej subiektywnej kategorii odbierania Muzyki zawsze umieszczałem obok podobnych ,,nudziarzy'' jak MICHAEL FRANKS czy CRISTOPHER CROSS.

 ,,Jazz Jamboree 75 Vol.1'' /LP 1975/


Oprócz klubowych longplayów wydawanych przez Polskie Stowarzyszenie Jazzowe w latach 70-tych, do najbardziej poszukiwanych polskich płyt jazzowych należą kroniki festiwali ,,Jazz Jamboree'', na których znaleźć można nagrania nie wydane do tej pory pod inną postacią. Wspomnę tu choćby o pierwszym fonograficznym zapisie JARKA ŚMIETANY, który znalazł się na płycie ,,Jazz Jamboree 74 Vol.1'' (tam usłyszeć możemy Naszego Gitarzystę grającego wraz z big bandem Klausa Lenza), lub unikatowych w skali światowej nagraniach kwintetów MAC COY TYNERA i STANA GETZA z tego samego roku (płyta Vol.2).
Z wielką radością uzupełniłem swoją kolekcję o brakujący ,,rocznik 1975'' gdzie na stronie pierwszej znalazły się trzy kompozycje P.Herbolzheimera z big bandem okazjonalnie nazwanym Rhythm Combination And Brass. Słucha się tych nagrań wyśmienicie! Na szczególną uwagę zasługuje ponad dwunastominutowa kompozycja ,,Blues In My Shoes'', w której niezwykłe dialogi między muzykami sekcji dętej na tle swingującej sekcji rytmicznej tworzą impresję, która równie dobrze trwać mogłaby i trzy razy dłużej nie powodując najmniejszego nawet ,,zmęczenia materiału'' jakim jest kompozycja Herbolzheimera.
Druga strona płyty to kolejny ,,łakomy kąsek'' dla miłośników jazzu; z Big Bandem Gustawa Broma na ,,Jazz Jamboree'' w 1975 wystąpił Jerzy Milian! Dźwiękami jego wibrafonu rozpoczyna się otwierająca koncert jedyna w swoim rodzaju kompozycja Bricusse i Newleya: ,,Whom Can I Turn On'', która przenosi nas poprzez swój relaksujący klimat w zupełnie ,,inny wymiar''. Dalej jest już bardziej dynamicznie, gdyż ,,Prilezitestne Blues'' to niezwykły popis wirtuozerii Miliana na tle szybkiego rytmu wspaniale brzmiącego big bandu, z którego na pierwszy plan wysuwa się to trąbka, to saksofon... W ostatnim utworze pojawia się Andrzej Dąbrowski, niestety nie za perkusją -lecz przy mikrofonie.
Wszystkie nagrania dokonane zostały w Sali Kogresowej w Warszawie w październiku 1975 a okładka płyty pochodzi z pracowni legendarnego grafika: Rafała Olbińskiego.
To były koncerty!

 ALEKSANDER MROŻEK: Shagya (LP 1989)


Aleksander Mrożek to jeden z tych muzyków, którym zdecydowanie nie powiodło się pod względem zyskania należnej i proporcjonalnej do umiejętności i zasług -popularności i uznania. Był współtwórcą płyty zespołu 2 PLUS 1: ,,Irlandzki tancerz'' (1979). Na przełomie lat 70. i 80. wchodził w skład zespołu PORTER BAND nagrywając zeń legendarną płytę ,,Helicopters'' (1980), będącą objawieniem na polskim rynku fonograficznym (JOHN PORTER i jego ,,Band'' nigdy później nie powtórzyli sukcesu debiutanckiej płyty) oraz album koncertowy ,,Mobilization'' (1981).  W 1981 roku nagrywa z IZABELĄ TROJANOWSKĄ longplay ,,Układy'', następnie wraz z wcześniej założoną grupą STALOWY BAGAŻ (początkowo towarzyszącą Trojanowskiej) rejestruje materiał na płytę długogrającą, która na skutek wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, nigdy nie została wydana. W kolejnych latach udzielał się jako muzyk sesyjny, a w roku 1984 zasila skład zespołu Jan Kowalski, który po nagraniu zaledwie jednej płyty -rozpada się. Rok później jest założycielem grupy RECYDYWA BLUES BAND, a w roku 1989 nagrywa omawianą tu płytę ,,Shagya''. Koniec epoki płyt winylowych w Polsce łączył się z wydawaniem złożonego wcześniej w Polskich Nagraniach materiału w niezwykle niskich nakładach, który po wyprzedaniu najzwyczajniej w świecie nie był wznawiany. Płytę Mrożka spotkał taki właśnie los. Dzięki temu jest to dziś bardzo poszukiwana pozycja (podobnie jak wydane w tym okresie tytuły: ,,Sadhana'' SŁAWOMIRA KULPOWICZA (1989) czy  ,,Touch Of Touch'' JAROSŁAWA ŚMIETANY (1989) -nie wydane do dnia dzisiejszego w formie CD).
,,Shagya'' to płyta umiejscowiona w niesłychanie popularnym pod koniec lat 80. nurcie ,,new age music''. Mrożek ,,obsługuje'' na płycie wszystkie instrumenty jawiąc się nam jako wirtuoz z powodzeniem grający na najróżniejszych odmianach gitar (akustyczna, klasyczna, elektryczna, dobro, slide, pedal steel...), ale również na hinduskim sitarze, perkusji i harmonijce ustnej. Niezwykle interesująco słucha się tej płyty, w której mimo zachowania konwencji new age napotykamy na najróżniejsze brzmienia. Dzięki szerokiemu instrumentarium Twórcy płyta nie nuży, lecz niezwykle wciąga. Poszczególne utwory to nie tylko luźne gitarowe impresje lecz bardzo rozbudowane i przemyślane kompozycyjnie utwory, jak choćby zabierający nas na prerię ,,China Cowboy'' czy bardzo romantyczny ,,You Wonder Why'' otwierający drugą stronę longplaya. Mrożek skomponował cały materiał na płytę z wyjątkiem utworu ,,Sorry Baby'', który jest kompozycją Micka Abrahamsa (JETHRO TULL, BLODWYN PIG). To rasowy blues (jak przystało na kompozytora) zagrany oraz jako jedyny utwór również: zaśpiewany przez Mrożka z towarzyszeniem ...ptaków.
Ciekawe czy są jakiekolwiek szanse na ukazanie się w najbliższym czasie tej płyty na nośniku CD -minęły 22 lata!

Okładka płyty weszła w skład tegorocznej wystawy ,,Wielcy Gitarzyści na płytach winylowych''.
>Who Is Who: Aleksander Mrożek


___________________________________


P.S. Trwa mini tournee JAREK ŚMIETANA TRIO & KAREN EDWARDS.
Wczoraj byliśmy w Pile, dziś: Bydgoszcz, jutro: Poznań. Wkrótce relacje!

 

zdjęcia i skany okładek: R.R.